wtorek, 30 grudnia 2014

początek

Moja historia zaczyna się tak, jak każdej z Was. Od niezadowolenia z własnej figury, zwłaszcza z brzucha, wałeczków i boczków. Tęsknoty za figurą z liceum. Ale to nie była wystarczająca mobilizacja żeby schudnąć. Ciągle powtarzałam sobie, że nie jest tak źle. 56 kg przy 156 cm wzrostu. Po prostu jestem nabita i biust mi urósł.... to było niezwykle pocieszające dla wiecznej deski. Kryzysem był jednak moment, w którym zdałam sobie sprawę, że jem tyle co mój facet (od roku nie jesteśmy ze sobą [po 7-letnim związku]), a i tak mija godzina i jestem głodna. Próby sportu, np. łyżwy kończyły się wyłącznie obitą dupą i ewentualnie zapaleniem przeziębionego pęcherza. Nie byłam z siebie dumna.
ZMIANY zaczęłam się od zerwania. Poczułam, że nie da się być szczęśliwą na siłę - uszczęśliwiając i tak wiecznie niedoceniającego faceta. Gdy zerwaliśmy poczułam ulgę. Jakbym straciła kilka kilogramów niepotrzebności. Przynajmniej z psychiki ;) Nie to żeby mój były był zły. Nie był. I w sumie rzadko kiedy był... dla mnie. Raczej pochłaniały go jego zajęcia, a nasze życie sprowadzało się do współlokatorstwa. Więc tym sposobem mam mieszkanie z powrotem dla siebie ;). Tak właśnie rozpoczął się wielki czas zmian w moim życiu. Żadnej z nich nie żałuję, a dzięki nim osiągnęłam to, co najważniejsze: zadowolenie.

Po przejściu dość wyboistej drogi do samonaprawy i satysfakcji, którą nadal podążam, zdecydowałam podzielić się tym czego nauczył mnie przede wszystkim ten rok, ale też tym dzięki czemu jestem w tej chwili kim jestem, a z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa i szczupła. Czy nie tego pragnie każda kobieta? ;)
Nie czuję się przy tym żadnym ekspertem, raczej są we mnie ogromne pokłady zrozumienia i pamiętam jak ciężko jest walczyć z samą sobą, by osiągnąć zamierzone cele. Podeszłam do tego trochę jak marketingowiec. Przedstawiłam samej sobie korzyści, zaprojektowałam plan działania, wzięłam pod uwagę możliwe dołki... Marketingowcem też nie jestem ;), ale udało się! :)
Nowy Rok już za chwilę, może któraś z Was będzie szukać drogi dla siebie. Będzie zastanawiać się jak zacząć ZMIANY. Być może pomogę :) A może blog okaże się po prostu przyjemną lekturą o życiu, które trzyma w garści jego właścicielka. Zawsze na wysokich obcasach ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz